Trzeba mieć sokole oko Czym skorupka... Dalej, wyżej, szybciej Biegaj z nami Spryt i tradycja Czar dwóch kółek

Lata 1985-1986

W sierp­niu 1984 roku z ini­cja­ty­wy Ada­ma Go­ce­la z re­dak­cji Rol­nej TVP roz­po­czę­ła się emi­sja pro­gra­mu „Pił­kar­ska Ka­dra Cze­ka”. Oprócz TVP, współ­or­ga­ni­za­to­ra­mi pro­gra­mu a za­ra­zem ak­cji po­pu­la­ry­zu­ją­cej pił­kę noż­ną we wsiach i ma­łych mia­stecz­kach byli: Zrze­sze­nie LZS, Szkol­ny Zwią­zek Spor­to­wy, PZPN, Mi­ni­ster­stwo Oświa­ty i Wy­cho­wa­nia. W za­sa­dzie od IV Tur­nie­ju jego głów­nym or­ga­ni­za­to­rem zo­sta­ły Lu­do­we Ze­spo­ły Spor­to­we. Po­zo­sta­li part­ne­rzy szyb­ko wy­co­fa­li się. I tak jest do dziś.

Z oka­zji Ju­bi­le­uszu chcie­li­by­śmy w mia­rę do­kład­nie przed­sta­wić hi­sto­rię tego naj­star­sze­go w Pol­sce tur­nie­ju pił­kar­skie­go dla chłop­ców do lat 15.

XXX Tur­niej „PKCz” od­bę­dzie się w dniach 8-13 sierp­nia 2014 w Słu­bi­cach — za­pra­sza­my wszyst­kich ki­bi­ców. Pa­tro­nat nad tur­nie­jem ob­jął Mi­ni­ster Edu­ka­cji Na­ro­do­wej i TVP Sport. A Mi­ni­ster­stwo Spor­tu i Tu­ry­sty­ki przy­zna­ło tur­nie­jo­wi jak co roku do­finan­so­wa­nie.

Je­śli chcesz za­po­znać się z do­kład­niej­szą hi­sto­rią na­sze­go tur­nie­ju, pre­zen­tu­je­my ją w blo­kach po­dzie­lo­nych na czę­ści.

Trzy­dzie­ści lat to mnó­stwo cza­su, set­ki ty­się­cy uczest­ni­ków, ty­sią­ce dru­żyn, i czę­sto tyl­ko la­ko­nicz­ne in­for­ma­cje — data, miej­sce, wy­ni­ki. Ale prze­cież… nie tyl­ko kart­ka pa­pie­ru pa­mię­ta. Pa­mię­ta­cie tak­że Wy, uczest­ni­cy — pił­ka­rze, tre­ne­rzy, opie­ku­no­wie, dzia­ła­cze. Udział w tym tur­nie­ju, na każ­dym eta­pie roz­gry­wek był za­wsze ce­nio­ny, i mamy na­dzie­ję, że tak bę­dzie przy na­stęp­nych jego edy­cjach. Dla­te­go zwra­ca­my się do Was z proś­bą — przy­ślij­cie swo­je wspo­mnie­nia, zdję­cia. To wzbo­ga­ci nasz opis. A w nie­da­le­kiej przy­szło­ści za­owo­cu­je — ta­ką mamy na­dzie­ję — wy­da­niem książ­ki o hi­sto­rii „PKCz”.

 

 


I Tur­niej — 1985

Tak za­czy­na­li­śmyAdam Go­cel

 

Przy­go­to­wu­jąc pierw­szy pro­gram na po­czą­tek po­je­cha­li­śmy do Dę­bi­cy. Do naj­lep­sze­go klu­bu LZS w kra­ju, Iglo­opo­lu. W pierw­szym wy­jeź­dzie wziął udział tre­ner PZPN Hen­ryk Apo­stel. Chłop­cy ze szkół­ki w Dę­bi­cy byli do­brze za­awan­so­wa­ni tech­nicz­nie. Na­gra­nie prze­bie­ga­ło spraw­nie, a na ekra­nie te­le­wi­zo­rów każ­dy mógł zo­ba­czyć jak na­le­ży roz­grze­wać się przed każ­dym tre­nin­giem i jak po­wi­nien wy­glą­dać tre­ning tech­ni­ki pił­kar­skiej…

Pierw­szy pro­gram uka­zał się w sierp­niu 1984 roku i od razu po­sy­pa­ły się li­sty do re­dak­cji. Od chłop­ców i od dziew­cząt. One też — do­tąd nie­chęt­nie wi­dzia­ne na bo­iskach pił­kar­skich — chcia­ły tre­no­wać. Pro­gram te­le­wi­zyj­ny to by­ła jed­na stro­na me­da­lu, szyld ak­cji, któ­ra mia­ła za­chę­cić wszyst­kich do ru­chu, do gra­nia. O wie­le trud­niej­sza by­ła dru­ga stro­na przed­się­wzię­cia — zor­ga­ni­zo­wa­nie ma­so­wych roz­gry­wek pił­kar­skich dla mło­dzie­ży w wie­ku od 11 do 15 lat po­cho­dzą­cej z ma­łych ośrod­ków. Z tych miej­sco­wo­ści, gdzie nie tyl­ko nie by­ło, ale i nie ma do­tych­czas moc­nych klu­bów, ale i in­struk­to­rów. Wspól­nie z dzia­ła­cza­mi LZS (Zbi­gniew Za­lew­ski), SZS (Je­rzy Gul­czyń­ski) i ze Zdzi­sła­wem Krę­ci­ną, za­stęp­cą se­kre­ta­rza ge­ne­ral­ne­go PZPN opra­co­wa­li­śmy re­gu­la­min roz­gry­wek i prze­ka­za­li­śmy go do szkół i kół LZS. W pierw­szym roku ak­cji przy­szło do TVP 6 ty­się­cy li­stów. Wśród nadaw­ców lo­so­wa­li­śmy na­gro­dy fun­do­wa­ne zwy­kle przez LZS i Szkol­ny Zwią­zek Spor­to­wy, a tak­że fir­mę So­fix pro­du­ku­ją­cą obu­wie spor­to­we oraz Za­kła­dy Obu­wia Spor­to­we­go w No­wym Tar­gu i Kro­śnie a tak­że zna­na fir­mę szwaj­car­ską Ci­ba­-Ge­igy. By­li­śmy ogrom­nie za­sko­cze­ni po­wo­dze­niem ak­cji. W roz­gryw­kach wzię­ło udział oko­ło 70 ty­się­cy chłop­ców w wie­ku 11-15 lat, a w te­re­nie wy­ło­nio­no dzię­ki pra­cy wie­lu za­pa­leń­ców aż 1507 dru­żyn gmin­nych. O nasz Pu­char gra­ły dzie­ci z 4 974 ma­łych szkół. Ol­brzy­mią fraj­dę uczest­ni­kom i nam zro­bi­ło Mi­ni­ster­stwo Oświa­ty i Wy­cho­wa­nia, któ­re wy­asy­gno­wa­ło na na­gro­dy 2 mi­lio­ny zło­tych. Dzię­ki temu i dzię­ki po­mo­cy dy­rek­to­ra Iglo­opo­lu, wi­ce­mi­ni­stra rol­nic­twa Edwar­da Brzo­stwo­skie­go w Ośrod­ku Iglo­opo­lu w Stra­szę­ci­nie zor­ga­ni­zo­wa­li­śmy obóz dla 8 naj­lep­szych ze­spo­łów. To zna­czy dla mi­strzów ma­kro­re­gio­nów. Pro­wa­dził go zna­ko­mi­ty tre­ner Sta­ni­sław Ty­mo­wicz.

Ak­cja prze­bie­gał dwu­to­ro­wo. W stu­diu TVP po­ka­zy­wa­li­śmy mło­dym pił­ka­rzom jak tre­no­wać, gdy nie ma tre­ne­ra, przed­sta­wia­li­śmy dru­ży­ny, któ­re zdo­by­ły mi­strzo­stwo gmi­ny, naj­lep­sze w wo­je­wódz­twie czy w ma­kro­re­gio­nie. Dzien­ni­ka­rze re­dak­cji spor­to­wej — Je­rzy Stań­czy­kie­wiczAr­tur Szulc za­czę­li po­ka­zy­wać fe­lie­to­ny fil­mo­we „Jak ro­bią to gwiaz­dy”. Te­le­wi­dzo­wie na wła­sne oczy mo­gli się prze­ko­nać do ja­kich wspa­nia­łych re­zul­ta­tów moż­na dojść, je­śli ta­lent wes­prze się wie­lo­let­nią so­lid­ną pra­cą. Ko­le­dzy z re­dak­cji spor­to­wej po­ka­zy­wa­li sztucz­ki tech­nicz­ne Pe­le­go i Ma­ra­do­ny, Boń­ka i Dey­ny, Bun­co­la i Dzie­ka­now­skie­go. Dzię­ki temu chłop­cy po­zba­wie­ni moż­li­wo­ści pra­cy z tre­ne­ra­mi mo­gli ko­rzy­stać z naj­lep­szych wzor­ców.

Z cza­sem do na­szych pro­gra­mów po­zy­ska­li­śmy naj­lep­szych tre­ne­rów zaj­mu­ją­cych się szko­le­niem mło­dych pił­ka­rzy. Wie­le pro­gra­mów na­gra­li­śmy z udzia­łem dr Je­rze­go Ta­la­gi (dziś pro­fe­so­ra), pra­cow­ni­ka AWF w War­sza­wie, ko­rzy­sta­li­śmy z umie­jęt­no­ści i wie­dzy Mar­iana Ol­szew­skie­go, wie­lo­let­nie­go tre­ne­ra Ma­zu­ra Kar­czew oraz Ru­dol­fa Ka­pe­ry, tre­ne­ra pierw­szo — i dru­go­li­go­wych ze­spo­łów, ce­nio­ne­go wy­cho­waw­cę mło­dzie­ży.

Na obo­zie w Dę­bi­cy wy­ło­nio­no dwie naj­lep­sze dru­ży­ny, bio­rą­ce udział w na­szej ak­cji — Szko­ły Pod­sta­wo­wej nr 7 z Lesz­na i Szko­ły Pod­sta­wo­wej nr 2 z Obor­nik Wiel­ko­pol­skich. Dzię­ki po­mo­cy dzia­ła­czy Le­gii War­sza­wa finał tur­nie­ju ro­ze­gra­ny zo­stał na sta­dio­nie Le­gii przed me­czem z Gór­ni­kiem Za­brze. Pierw­szy finał „PKCZ” wy­gra­ła dru­ży­na z Lesz­na. Na mecz ten za­pro­si­li­śmy rów­nież przed­sta­wi­cie­li po­zo­sta­łych dru­żyn wy­róż­nia­ją­cych się w na­szej ak­cji — LKS Sa­no­via Le­sko, SKS So­kół Zbro­sła­wi­ce, LKS Ma­zur Kar­czew, Szko­ły Pod­sta­wo­wej w Tru­sko­la­sach, Szko­ły Pod­sta­wo­wej w Sta­rym Tar­gu oraz Niwy z Ło­ma­zów.

Kie­row­nic­two Le­gii i Gór­ni­ka ufun­do­wa­ło naj­lep­szym za­wod­ni­kom na­gro­dy. Grze­gorz Grzy­bow­ski ze szko­ły w No­wym Tar­gu (woj. el­blą­skie) uzna­ny za naj­lep­sze­go na­past­ni­ka otrzy­mał na­gro­dę Żoł­nie­rza Wol­no­ści, Ja­nusz Mi­liń­ski z tej sa­mej szko­ły otrzy­mał od Gór­ni­ka Za­brze wspa­nia­ły sprzęt pił­kar­ski.

Te­le­wi­zja za­chę­co­na wy­ni­ka­mi po pierw­szym roku, dziś by­śmy po­wie­dzie­li wy­so­ką oglą­dal­no­ścią, po­sta­no­wi­ła kon­ty­nu­ować nasz pro­gram. Zy­ski­wa­li­śmy co­raz wię­cej so­jusz­ni­ków — ZMW, Cen­tral­ny Zwią­zek Spół­dziel­ni Mle­czar­skich, Sa­mo­po­moc Chłop­ska. PZPN za­czął bar­dziej in­te­re­so­wać się mło­dzie­żą i prze­zna­czył na roz­wój pił­kar­stwa mło­dzie­żo­we­go znacz­ne sumy pie­nię­dzy.

Dzię­ki sta­ra­niom ZG SZS uda­ło się na za­sa­dach bez­de­wi­zo­wych wy­słać pił­ka­rzy na tur­niej do An­glii. Nie po­je­cha­li­by tam jed­nak gdy­by nie Cen­tral­ny Zwią­zek Spół­dziel­ni Mle­czar­skich, gdy­by nie po­moc nie­zna­nych nam pra­cow­ni­ków z Biur Pasz­por­to­wych w War­sza­wie i wo­je­wódz­twach, gdy­by nie sta­ra­nia pra­cow­ni­ków PZPN, CO­S-u i po­moc am­ba­sa­dy bry­tyj­skiej.

 

Tur­niej Wiel­ka­noc­ny w An­glii

W 1986 roku na Tur­niej Wiel­ka­noc­ny do Wiel­kiej Bry­ta­nii or­ga­ni­zo­wa­ny przez po­wsta­ły w 1936 roku klub Ip­swich Town po­je­cha­ła dru­ży­na zło­żo­na z chłop­ców, wy­bra­nych przez tre­ne­ra, Sta­ni­sła­wa Ty­mo­wi­cza spo­śród uczest­ni­ków pierw­szej ak­cji „Pił­kar­ska Ka­dra Cze­ka”. Byli to: Sta­ni­sław Ba­kie­ra (bram­karz), Krzysz­tof Kacz­mar­czyk, Pa­weł Ra­taj­czak, Woj­ciech Ga­lon i Wie­sław Rę­koś (o­bro­na), Prze­my­sław Ma­tu­szak, Ra­fał Grzel­czak i Ja­cek Łub­niew­ski (po­moc), Grze­gorz Ki­jek, Ma­riusz Kul­las i Ma­ciej Pra­łat (a­tak). Za­wod­ni­cy po­cho­dzi­li z czte­rech wo­je­wództw: lesz­czyń­skie­go, po­znań­skie­go, ka­to­wic­kie­go i kro­śnień­skie­go.

W tur­nie­ju wzię­ły udział dru­ży­ny ju­nio­rów w wie­ku 15 i 16 lat z Fin­lan­dii, An­glii, Włoch, Mal­ty, USA, Szko­cji a tak­że ze­spo­ły dziew­cząt. Me­cze roz­gry­wa­ne by­ły na pię­ciu bo­iskach, dwa razy po 25 mi­nut.

W pierw­szym me­czu chłop­cy z dru­ży­ny „Pił­kar­ska Ka­dra Cze­ka” po­ko­na­li 4:0 Ip­swich Town BC, na­stęp­nie wy­gra­li z FC Lugo (W­ło­chy) 4:2 i Si­le­ma Wan­de­rers (Mal­ta) 2:1, zre­mi­so­wał 1:1 z Young Lions (An­glia), a w de­cy­du­ją­cym po­je­dyn­ku prze­gra­li 0:2 z pierw­szą dru­ży­ną ju­nio­rów Ip­swich Town, któ­ra wy­gra­ła wszyst­kie pięć spo­tkań zaj­mu­jąc w tur­nie­ju pierw­sze miej­sce.

Za trze­cie miej­sce dru­ży­na otrzy­ma­li pu­char, a każ­dy za­wod­nik oko­licz­no­ścio­wy pro­por­czyk i dy­plom ufun­do­wa­ny przez or­ga­ni­za­to­rów. Na­gro­dy wrę­czał mer mia­sta Ip­swich z mał­żon­ką. Upo­min­ki dla na­szych pił­ka­rzy ufun­do­wał rów­nież Pol­ski Klub Olim­pij­czy­ka w Wiel­kiej Bry­ta­nii, a prze­ka­zał je pre­zes klu­bu Wie­sław Ju­chacz.

PS. Zna­my tyl­ko na­zwi­ska uczest­ni­ków tego tur­nie­ju, nie wie­my z ja­kich klu­bów czy szkół po­cho­dzi­li. Mo­że po­mo­że­cie nam w roz­szy­fro­wa­niu tej za­gad­ki. A mo­że ktoś ma zdję­cia z tego tur­nie­ju?

 

Sze­fem pierw­sze­go obo­zu w Stra­szę­ci­nie, i tre­ne­rem, któ­ry od po­cząt­ku uczest­ni­czył w pro­gra­mie te­le­wi­zyj­nym był Sta­ni­sław Ty­mo­wicz.

Sta­ni­sław Ty­mo­wicz (1916-1990)

Był jed­nym z nie­licz­nych szko­le­niow­ców, któ­rzy wie­le cza­su po­świę­ca­li mło­dzie­ży. Po­wta­rzał wie­lo­krot­nie, że nie­let­nie­go spor­tow­ca na­le­ży uczyć nie tyl­ko gry w pił­kę, ale rów­nież pil­no­wać jego szkol­nych osią­gnięć. Sta­ni­sław Ty­mo­wicz uro­dził się w cze­skim Pil­znie w 1916 r. Do wy­bu­chu II Woj­ny Świa­to­wej miesz­kał we Lwo­wie. W wie­ku 7 lat za­czął grać w pił­kę noż­ną, czy­li w 1923 roku. We Lwo­wie za­przy­jaź­nił się z Ka­zi­mie­rzem Gór­skim. Po woj­nie wy­lą­do­wał w Je­le­niej Gó­rze. Już w po­cią­gu spo­tkał 7 ko­le­gów ze Lwo­wa, po­sta­no­wi­li za­ło­żyć klub spor­to­wy. I tak zro­bi­li. Był ini­cja­to­rem i bu­dow­ni­czym toru bob­sle­jo­we­go w Kar­pa­czu i skocz­ni nar­ciar­skiej w Szklar­skiej Po­rę­bie. Od roku 1951 był or­ga­ni­za­to­rem spor­tu oraz tre­ne­rem ko­or­dy­na­to­rem w okrę­gu wro­cław­skim. Pod ko­niec lat 50. uzy­skał ty­tuł tre­ne­ra pił­ki noż­nej I kla­sy. Przez bo­iska Wro­cła­wia prze­wi­nę­ło wie­lu zna­ko­mi­tych pił­ka­rzy. U nie­go za­czę­li ko­pać pił­kę m.in.: Jan To­ma­szew­ski, Le­sław Ćmi­kie­wicz, Ta­de­usz Wa­nat, Wła­dy­sław Żmu­da, Mie­czy­sław Bro­ni­szew­ski. W 1967 r. osie­dlił się w Płoc­ku i roz­po­czął pra­cę z se­nio­ra­mi Wi­sły, z któ­ry­mi w 1970 r. awan­so­wał do III ligi. Ale też zna­lazł tu przy­chyl­ną at­mos­fe­rę do pra­cy z mło­dzie­żą. Gdy po jed­nym se­zo­nie ze­spół spadł — od­szedł z klu­bu. Pra­co­wał tak­że w Emi­cie Ży­chlin i Pio­tr­co­vii Piotr­ków Try­bu­nal­ski.

Od 1958 do 1985 roku był człon­kiem Sek­cji Tre­ner­skiej PZPN. Był w 1973 roku po­my­sło­daw­cą i współ­or­ga­ni­za­to­rem Mło­dzie­żo­we­go Ośrod­ka Pił­kar­skie­go przy Za­kła­do­wym Klu­bie Spor­to­wym Wi­sła Płock. W 1987 r. za­ło­żył Klu­bo­wą Szko­łę Pił­kar­ską przy ZKS Stocz­nio­wiec Płock.„Dzi­ku­si” (tak o mło­dych pił­ka­rzach mó­wił) uwiel­bia­li Go. Do ostat­nich chwil ży­cia po­świę­cał swój czas mło­dym fut­bo­li­stom. Współ­pra­co­wał ze szko­ła­mi i klu­ba­mi, wy­cho­wu­jąc i tre­nu­jąc pił­kar­ską mło­dzież. Or­ga­ni­zo­wał obo­zy tre­nin­go­we dla adep­tów pił­kar­skich z mia­ste­czek i wio­sek. W 1985 roku uka­za­ła się jego książ­ka „Fut­bol dla mło­dych”. Z tur­nie­jem „Pił­kar­ska Ka­dra Cze­ka” zwią­za­ny od po­cząt­ku jego ist­nie­nia. I w tym wy­pad­ku, jak czę­sto w jego ży­ciu, za­de­cy­do­wał przy­pa­dek. Miał je­chać, jak zwy­kle na zgru­po­wa­nie ka­dry ju­nio­rów Śle­dzia­now­skie­go. Tuż przed wy­jaz­dem Mie­czy­sław Bro­ni­szew­ski za­pro­po­no­wał mu by po­je­chał do Stra­szę­ci­na na obóz Go­ce­la „Pił­kar­ska Ka­dra Cze­ka”. Zgo­dził się, za­brał ze so­bą Zbi­gnie­wa Paw­łow­skie­go. I zo­stał z nami na 5 lat. Zmarł 9 li­sto­pa­da 1990 roku w ro­dzin­nym mie­ście. W 1991 roku nasz tur­niej otrzy­mał jego imię.

Dzia­łal­ność Sta­ni­sła­wa Ty­mo­wi­cza zo­sta­wa­ła do­ce­nio­na przez wła­dze, któ­re uho­no­ro­wa­ły go m.in. Krzy­żem Ka­wa­ler­skim Or­de­ru Od­ro­dze­nia Pol­ski oraz ty­tu­ła­mi Za­słu­żo­ny Dzia­łacz Kul­tu­ry Fi­zycz­nej, Za­słu­żo­ny Dla Mia­sta Płoc­ka.

 

Wie­sław Ty­mo­wicz, syn tre­ne­ra Sta­ni­sła­wa Ty­mo­wi­cza, ma dziś 67 lat i miesz­ka w RPA, gdzie pro­wa­dzi ma­łe biu­ro tu­ry­stycz­ne i jest prze­wod­ni­kiem. Z kra­ju wy­je­chał mie­siąc przed ogło­sze­niem sta­nu wo­jen­ne­go — na wy­ciecz­kę do Au­strii z żo­ną i sy­nem. Uro­dził się w 1947 w Je­le­niej Gó­rze, od 1948 r. miesz­kał we Wro­cła­wiu. Ukoń­czył Tech­ni­kum Ener­ge­tycz­ne, póź­no do­stał się na stu­dia AWF (1980), któ­rych nie ukoń­czył z po­wo­du wy­jaz­du za gra­ni­cę. W Pol­sce jest re­gu­lar­nie co dwa lata i bie­rze udział w Se­mi­na­riach i Igrzy­skach Po­lo­nij­nych. Wspie­ra tak­że or­ga­ni­za­to­rów Pik­ni­ku Prud­nic­kie­go.

 

Wy­cho­wan­ko­wie Sta­ni­sła­wa Ty­mo­wi­cza z Wi­sły Płock

Ta­de­usz Świą­tek — rocz­nik 1961 — grał na po­zy­cji po­moc­ni­ka w ta­kich ze­spo­łach jak Wi­sła Płock, Wi­dzew Łódź, po­łu­dnio­wo­ko­re­ań­ski Yukong Ele­phants, Po­lo­nia War­sza­wa i Hut­nik War­sza­wa, w któ­rym w 1992 roku za­koń­czył ka­rie­rę pił­kar­ską. W re­pre­zen­ta­cji Pol­ski wy­stą­pił raz w 1986 roku w me­czu z Ko­re­ą Pół­noc­ną.

W wie­ku 13 lat za­czą­łem tre­no­wać w tramp­ka­rzach Wi­sły Płock. Tre­ne­rem, któ­ry miał naj­więk­szy wpływ na mo­ją ka­rie­rę, był Sta­ni­sław Ty­mo­wicz, pro­wa­dzą­cy słyn­ny pro­gram „Pił­kar­ska Ka­dra Cze­ka”. Od po­cząt­ku wy­róż­nia­łem się w ka­te­go­riach ju­nior­skich i otrzy­my­wa­łem po­wo­ła­nia do kadr wo­je­wódz­kich, a póź­niej do re­pre­zen­ta­cji Pol­ski. Mój pierw­szy wiel­ki tur­niej, to był wy­jazd z ka­drą mło­dzie­żo­wą, pro­wa­dzo­ną przez tre­ne­ra Wal­de­ma­ra Ob­ręb­skie­go. Gra­li­śmy na dru­giej pół­ku­li w Mek­sy­ku o tro­feum ów­cze­sne­go pre­zy­den­ta FIFA, Bra­zy­lij­czy­ka Joao Ha­ve­lan­ga. Póź­niej by­ły mi­strzo­stwa świa­ta do lat 23 w Au­stra­lii i my­ślę, że wła­śnie wte­dy już na mnie zwró­ci­li uwa­gę pre­ze­si klu­bów pierw­szej ligi. By­łem wów­czas je­dy­nym dru­go­li­gow­cem, któ­re­go po­wo­ła­no do mło­dzie­żów­ki.

Ma­rek Rzep­ka — rocz­nik 1964 — za­czy­nał, gdy pol­ski fut­bol był na to­pie. Na pierw­szy tre­ning po­szedł w wie­ku dzie­się­ciu lat, czy­li w 1974 roku. Pol­ska re­pre­zen­ta­cja zdo­by­ła wów­czas brą­zo­wy me­dal Mi­strzostw Świa­ta. Każ­de dziec­ko chcia­ło być wte­dy Lu­bań­skim, Szar­ma­chem czy La­tą. Uro­dził się w Płoc­ku. Obroń­ca. Klu­by: Wi­sła Płock, Za­wi­sza Byd­goszcz, Lech Po­znań, So­kół Ty­chy, Unia Swa­rzędz, ostat­ni klub GKS Beł­cha­tów (1997). W re­pre­zen­ta­cji kra­ju grał 15 razy zdo­był jed­ną bram­kę.

Po­cząt­ko­wo gra­łem na po­dwór­ku pod do­mem i już wów­czas bar­dzo mi się spodo­bał ten sport — wspo­mi­na Ma­rek Rzep­ka, któ­ry w Le­chu wy­stą­pił w 328 oficjal­nych me­czach od 1986 do 1995 roku. — Póź­niej za­pi­sa­łem się do pierw­sze­go klu­bu — Wi­sły Płock. Mu­szę przy­znać, że pe­wien wpływ w tych wcze­snych la­tach mło­do­ści miał na mniej oj­ciec. Czę­sto za­bie­rał mnie na me­cze, gra­ją­cej wów­czas w III li­dze Wi­sły. Dla­te­go moż­na po­wie­dzieć, że gdy za­czy­na­łem tre­no­wać, mia­łem już fut­bol w ser­cu.

Tre­no­wa­li­śmy naj­czę­ściej na mu­ra­wie, ale zda­rza­ło nam się tak­że wy­cho­dzić na be­to­no­we bo­isko! — mó­wi Rzep­ka. — Sprzę­tu wie­le nie by­ło, ale ja­koś so­bie ra­dzi­li­śmy. Nie waż­na by­ła dla mnie otocz­ka, tyl­ko isto­ta spra­wy. Fut­bol za­wsze do­star­czał mi roz­ryw­ki, na­wet na be­to­no­wym pla­cu gry.

 

Je­rzy Brzę­czek

W tej pierw­szej edy­cji tur­nie­ju grał też Je­rzy Brzę­czek, w dru­ży­nie szko­ły pod­sta­wo­wej z Tru­sko­las. Uro­dził się w 1971 roku. W 1987 roku zo­stał za­wod­ni­kiem Ra­ko­wa Czę­sto­cho­wa. Po­tem grał na po­zy­cji po­moc­ni­ka w Le­chu Po­znań, Gór­ni­ku Za­brze, GKS Ka­to­wi­ce, w 1995 roku zo­stał pił­ka­rzem Ty­ro­lu Inns­bruck. Za gra­ni­cą spę­dził 12 lat — grał w klu­bach au­striac­kich i izra­el­skiej Mac­ca­bi Ha­jfie. W 1992 roku zdo­był wi­ce­mi­strzo­stwo olim­pij­skie w Bar­ce­lo­nie. La­tem 2009 roku za­koń­czył ka­rie­rę. 42 razy grał w re­pre­zen­ta­cji kra­ju — strze­lił 4 gole. Obec­nie jest tre­ne­rem dru­go­li­go­we­go Ra­ko­wa Czę­sto­cho­wa, jego syn Ro­bert gra w tej dru­ży­nie i jest mło­dzie­żo­wym re­pre­zen­tan­tem Pol­ski. Je­rzy Brzę­czek jest wuj­kiem Ja­ku­ba Błasz­czy­kow­skie­go, któ­ry też uro­dził się w Tru­sko­la­sach.

 

 


II Tur­niej — 1986

W dru­giej edy­cji tur­nie­ju wzię­ło udział 2 ty­sią­ce dru­żyn (w tym 1020 z LZS). Mecz fina­ło­wy, któ­ry wy­ło­nił zwy­cięz­cę II tur­nie­ju „Pił­kar­ska Ka­dra Cze­ka” od­był się przed li­go­wym spo­tka­niem Le­gii War­sza­wa z Olim­pią Po­znań, oczy­wi­ście na sta­dio­nie war­szaw­skiej dru­ży­ny. Zmie­rzy­ły się w nim dru­ży­ny ZKS Prze­msza Klu­cze (woj. ka­to­wic­kie) pro­wa­dzo­nej przez Zdzi­sła­wa Su­zi­ka oraz dru­ży­na Szko­ły Pod­sta­wo­wej w Ja­ni­ko­wie (woj. byd­go­skie), któ­rą opie­ko­wał się Sta­ni­sław Ko­wa­lew­ski. I to dru­ży­na tre­ne­ra Ko­wa­lew­skie­go wy­szła zwy­cię­sko z tego me­czu. Po­dob­nie jak w pierw­szej edy­cji tur­nie­ju fina­li­ści zo­sta­li wy­ło­nie­ni z gru­py 8 ze­spo­łów, zwy­cięz­ców ma­kro­re­gio­nów, któ­rzy w sierp­niu bra­li udział w obo­zie szko­le­nio­wym w Stra­szę­ci­nie.

Tak o tym obo­zie szko­le­nio­wym pi­sa­ły „Wia­do­mo­ści Spor­to­we”:

Po­nad 120 mło­dych pił­ka­rzy pod okiem swych sta­łych opie­ku­nów i wy­cho­waw­ców prze­ży­ło na tym obo­zie chy­ba naj­pra­co­wit­sze dwa ty­go­dnie swo­je­go do­tych­cza­so­we­go pił­kar­skie­go ży­cia. Oprócz me­czów od­by­wa­ły się co­dzien­nie tre­nin­gi, któ­ry­mi kie­ro­wał do­świad­czo­ny tre­ner Sta­ni­sław Ty­mo­wicz. Po­ma­ga­li mu w za­ję­ciach z mło­dy­mi pił­ka­rza­mi i ich wy­cho­waw­ca­mi Je­rzy Wit­kow­ski z Wło­cław­ka, Zbi­gniew Paw­łow­ski z Płoc­ka i Wie­sław Ły­sej­ko z Prze­my­śla. Zło­te od­zna­ki PZPN zdo­by­ło 33, a srebr­ne 31 uczest­ni­ków obo­zu. Wrę­czał je pod­czas uro­czy­ste­go ape­lu pre­zes PZPN, Edward Brzo­stow­ski.

Jak wy­glą­da­ło obo­zo­we ży­cie? „Po po­bud­ce 116-o­so­bo­wa gru­pa po­dzie­lo­na na ze­spo­ły wy­ru­szy­ła na roz­grzew­kę. Skła­da­ła się ona z za­pra­wy kon­dy­cyj­nej i ćwi­cze­nia ele­men­tów tech­ni­ki pił­kar­skiej. Po śnia­da­niu uro­czy­sty apel. Wcią­ga­nie fla­gi na maszt i od­śpie­wa­nie obo­zo­wej pio­sen­ki. Na za­ję­cia przed­po­łu­dnio­we mło­dzież rów­nież wy­ru­sza­ła z pio­sen­ką, któ­rej tekst — nie­co stra­we­sto­wa­ny — jest ogól­nie zna­ny: Ra­du­je się ser­ce, ra­du­je się du­sza, gdy obóz ju­nio­rów na za­ję­cia ru­sza…

Zdo­by­cie od­zna­ki PZPN, o któ­rej pi­sa­li­śmy wy­żej wca­le nie by­ło ta­kie ła­twe. W cza­sie 70 se­kund trze­ba prze­biec sla­lom mię­dzy tycz­ka­mi, żon­glo­wać pił­ką, a na za­koń­cze­nie wy­ko­nać strzał na pu­stą bram­kę. To ostat­nie nie za­wsze i nie wszyst­kim się uda­wa­ło, wy­cho­dzi­ło bo­wiem na jaw zmę­cze­nie. Jak twier­dzi tre­ner Sta­ni­sław Ty­mo­wicz, wła­śnie ten ele­ment po­wi­nien być czę­sto ćwi­czo­ny z mło­dy­mi pił­ka­rza­mi. Czę­sto dzi­wi­my się, gdy asy fut­bo­lu po przed­ry­blo­wa­niu z pił­ką przez pół bo­iska nie po­tra­fią strze­lić bram­ki w tzw. czy­stej sy­tu­acji. Cóż, oni rów­nież od­czu­wa­ją zmę­cze­nie. (...) Po po­łu­dniu dru­ży­ny to­czy­ły za­cię­te po­je­dyn­ki o mi­strzo­stwo obo­zu. (...) Czas wol­ny na obo­zie wy­ko­rzy­sty­wa­ny był na czyn spo­łecz­ny na te­re­nie ośrod­ka w Stra­szę­ci­nie. Mło­dzież po­rząd­ko­wa­ła te­ren i wy­ko­ny­wa­ła drob­ne pra­ce ziem­ne. Kie­row­nic­two ośrod­ka wy­ra­ża­ło się w sa­mych su­per­la­ty­wach o ich za­pa­le i pra­co­wi­to­ści.

Tre­ner Ty­mo­wicz na za­koń­cze­nie szko­le­nia wy­ty­po­wał naj­lep­szą je­de­nast­kę, w skład któ­rej we­szli: bram­karz — Jan Czę­sto­chow­ski (Ja­ni­ko­wo), pra­wy obroń­ca — Ro­man Ant­ko­wiak (Ra­sze­wy), lewy obroń­ca — Mar­cin Żu­kow­ski (Cza­pli­nek), środ­ko­wy obroń­ca — Jó­zef Ślą­zak (Klu­cze), li­be­ro — To­masz Lisz­ka (Ja­ni­ko­wo), pra­wy po­moc­nik — Wal­de­mar Hin­nej (Ja­ni­ko­wo), środ­ko­wy po­moc­nik — Ar­tur Szu­fla­do­wicz (Jó­ze­fów), lewy po­moc­nik — Ma­ciej No­wa­czyk (Ja­ni­ko­wo), pra­wo­skrzy­dło­wy — Krzysz­tof Lu­tyń­ski (Cza­pli­nek), na­past­nik — Adam Brac (Ja­ni­ko­wo), le­wo­skrzy­dło­wy — Woj­ciech Mi­łow­ski (Klu­cze)”.

 

Wy­ni­ki II edy­cji „PKCz”: 1. SKS Ja­ni­ko­wo (woj. byd­go­skie), 2. SKS Prze­msza Klu­cze (woj. ka­to­wic­kie), 3. LKS Lech Cza­pli­nek (woj. ko­sza­liń­skie) — opie­kun Mie­czy­sław Ro­szuk, 4. SKS LZS Bły­ska­wi­ca Ga­wo­rzy­ce (woj. le­gnic­kie) — opie­ku­no­wie Fran­ci­szek Cho­cia­now­skiMie­czy­sław Kra­ko­wiak, 5. SP nr 1 w Par­cze­wie (woj. bial­sko­po­dla­skie) — opie­kun Ma­rek Ko­wal­ski, 6. LKS Jó­ze­fo­wia (woj. war­szaw­skie) — opie­kun Mie­czy­sław Święch, 7. LZS Or­kan Ra­sze­wy (woj. ka­li­skie) — opie­kun Zbi­gniew Kuż­dża­la, 8. SP nr 1 z Pro­szo­wic (woj. kra­kow­skie) — opie­kun Zbi­gniew Le­wan­dow­ski.

 

LKS Lech Cza­pli­nek, woj. ko­sza­liń­skie

Ju­nio­rzy Le­cha Cza­pli­nek za­ję­li III miej­sce w tur­nie­ju w 1986 roku. Gra­li w skła­dzie: Fi­lip Skow­ron, Da­riusz No­wiń­ski, Grze­gorz Woź­niak, Ta­de­usz Stec (o­baj wy­po­ży­cze­ni z Gry­fu Po­la­nów), Mi­ro­sław Ma­zur, Krzysz­tof Krenc, Ma­rek Żu­kow­ski, Da­riusz Waw­ro, Ja­ro­sław So­biesz­czuk, Da­riusz Łac­ny, Zbi­gniew Kra­soń, To­masz Bąk, Krzysz­tof Lu­tyń­ski, Krzysz­tof Świrk, Piotr Ro­dzie­wicz. Tre­ner Mie­czy­sław Ro­szuk. Nie­któ­ry­mi za­wod­ni­ka­mi in­te­re­so­wa­ły się klu­by pierw­szo­li­go­we — Mi­ro­sław Ma­zur tra­fił do Za­wi­szy Byd­goszcz, gdzie ro­ze­grał kil­ka me­czy w pierw­szej dru­ży­nie, Fi­lip Skow­ron do Le­cha Po­znań, gdzie grał nie­ca­ły rok. Po­zo­sta­li za­wod­ni­cy w na­stęp­nych la­tach wzmoc­ni­li dru­ży­nę se­nior­ską Le­cha Cza­pli­nek i przy­czy­ni­li się do awan­su dru­ży­ny do III ligi. W tym sa­mym roku tj. 1986 ta sama dru­ży­na zdo­by­ła ty­tuł mi­strza wo­je­wódz­twa ko­sza­liń­skie­go. Na stro­nie in­ter­ne­to­wej klu­bu jest zdję­cie z obo­zu w Stra­szę­ci­nie. (In­for­ma­cja ze stro­ny in­ter­ne­to­wej klu­bu).

 

Ja­nusz Cho­mon­tek — mistrz w żon­glo­wa­niu pił­ką

W 1986 roku na bo­isku Hut­ni­ka w War­sza­wie pro­gram „Pił­kar­ska Ka­dra Cze­ka” zor­ga­ni­zo­wał Mi­strzo­stwa Pol­ski w Żon­glo­wa­niu Pił­ką pod na­zwą „Szu­ka­my pol­skie­go Pe­le­go”. Przy­je­chał na nie Ja­nusz Cho­mon­tek (rocz­nik 1968), chło­pak ze Szcze­cin­ka. Był jed­nym z 15 fina­li­stów.

Wszy­scy star­tu­ją­cy mie­li su­per sprzęt spor­to­wy. Buty, ko­szul­ki, no wszyst­ko su­per. Ja mia­łem te­ni­sów­ki i ja­kiś tam strój. Że­bym mógł w ogó­le do­je­chać do War­sza­wy, to mój oj­ciec, a miał smy­kał­kę do spa­wa­nia, w nocy mu­siał zro­bić kil­ka fuch dla rol­ni­ków. Bo nie by­ło pie­nię­dzy na bi­let — wspo­mi­nał w jed­nym z wy­wia­dów (Byd­goszcz. Na­sze mia­sto, 2004) Cho­mon­tek. Po gwizd­ku za­czę­ła się ostra ry­wa­li­za­cji. Po pra­wie trzech go­dzi­nach w swo­im kwa­dra­cie na opu­sto­sza­łym wiel­kim bo­isku ostro pod­bi­jał już tyl­ko Ja­nusz. — Pod­szedł do mnie pan Adam Go­cel i po­wie­dział, że czas koń­czyć bo już jest póź­no. Chcia­łem jesz­cze kil­ka­na­ście mi­nut po­pod­bi­jać, ale w koń­cu za­bra­li mi pił­kę. I pew­nie do­brze, bo pew­nie bym spóź­nił się na po­ciąg do domu.

Wy­gra­na w tym tur­nie­ju przy­nio­sła mu wkrót­ce sła­wę. Do­stał za­pro­sze­nie do in­ne­go po­pu­lar­ne­go wów­czas pro­gra­mu te­le­wi­zyj­ne­go dla mło­dzie­ży „5-10-15” i do­stał tam li­stę wszyst­kich „pił­kar­skich” re­kor­dów Gu­in­nes­sa. Po­sta­no­wił je po­bić. Ostro tre­no­wał. Jako pierw­szy po­bił re­kord Cze­cho­sło­wa­ka, któ­ry od­bi­ja­jąc pił­kę prze­szedł 26 km — on prze­ma­sze­ro­wał tra­sę z Ust­ki do Słup­ska, czy­li 30 km. Na­stęp­nie po­bił re­kord sa­me­go Die­go Ma­ra­do­ny — 7 ty­się­cy od­bić pił­ki — Cho­mon­tek od­bił pił­kę 14,5 ty­sią­ca razy! Za­in­te­re­so­wa­ła się nim te­le­wi­zja Rai Uno i za­pro­si­ła do Włoch by skon­fron­to­wać go wiel­kim pił­ka­rzem. — Wie­dzia­łem, że w stu­dio spo­tkam Ma­ra­do­nę. Pro­wa­dzą­cy chciał spro­wo­ko­wać po­je­dy­nek żon­gle­rów. My je­dy­nie zro­bi­li­śmy po­kaz pod­bi­ja­nia w pa­rze, a Ma­ra­do­na po­wie­dział, że po­znał ta­lent, któ­ry ro­dzi się raz na kil­ka mi­liar­dów lu­dzi — wspo­mi­nał w tym sa­mym wy­wia­dzie pan Ja­nusz. Obaj przy­pa­dli so­bie do gu­stu i przez dwa ty­go­dnie nasz mistrz żon­gler­ki był go­ściem Ma­ra­do­ny. W cią­gu ko­lej­nych dwóch lat po­bił wszyst­kie re­kor­dy zwią­za­ne z pił­ka­mi i ich żon­glo­wa­niem. Nie miał kon­ku­ren­tów, ale też i pie­nię­dzy, bo Gu­in­nes­sa pła­cił tyl­ko za po­bi­cie cu­dzych re­kor­dów. Był pol­ską atrak­cją na EXPO w Se­wil­li (Hisz­pa­nia) w 1992 roku — przez 16 go­dzin bez­u­stan­nie od­bi­jał pił­kę, schudł wte­dy 8 kg! Ko­lej­nym jego nie­sa­mo­wi­tym wy­czy­nem by­ło przej­ście z pił­ką (w cią­głym ru­chu, oczy­wi­ście pił­ki) tra­sy 70 km w Ber­li­nie, za­pro­si­li go zna­ni pił­ka­rze Pier­re Lit­t­bar­ski Gerd Mül­ler. Tra­sę po­ko­nał w 18 go­dzin.

Po­noć w księ­dze Gu­in­nes­sa moż­na jesz­cze dziś zna­leźć (choć nie spraw­dza­li­śmy) 17 re­kor­dów pana Ja­nu­sza w żon­glo­wa­niu róż­ny­mi ro­dza­ja­mi pi­łek i w róż­nych miej­scach. Cią­gle jeź­dzi po kra­ju i po­ka­zu­je swo­je umie­jęt­no­ści dzie­ciom i mło­dzie­ży.

Dla­cze­go Ja­nusz Cho­mon­tek nie zro­bił ka­rie­ry pił­kar­skiej? Grał, ale krót­ko w dru­ży­nach Gwar­dii Ko­sza­lin i Za­wi­szy Grzmią­ca. Za­py­ta­ny o to Adam Go­cel tak od­po­wie­dział: On się bał, że jako pił­karz nie zaj­dzie wy­żej niż do pierw­szej ligi. Za­miast tego wo­lał być naj­lep­szy w żon­glo­wa­niu. Był wol­ny, nie miał szyb­ko­ści jak inni pił­ka­rze, ale Da­riusz Dzie­ka­now­ski miał po­dob­ne ce­chy. Moim zda­niem mógł zro­bić więk­szą ka­rie­rę, gdy­by tre­ne­rzy byli bar­dziej otwar­ci.

Copyright 2013 LZS
projekt www : VisualTeam